Portal - Chełmiec
 
polski Niedziela - 18 listopada 2018 Klaudyny, Romana, Tomasza      "To człowiek człowiekowi najbardziej potrzebny jest do szczęścia". Paul Holbach
Strona główna / II Woja Światowa
Menu
O nas w prasie
Przeszłość do 1333 r.
Wieś w latach 1584-1668
Sądecczyzna i Świniarsko w XV - XVIII w.
II Woja Światowa
Nazwa Świniarsko
Środowisko i granice Świniarska
Dwór w Świniarsku
Herb i pieczęcie
Użytkowanie terenów do 1787
Mieszkańcy i Rody Świniarska
Administracja kluczem świniarskim
Parafie i kościoły
Mapy Świniarska
Linki
Forum dyskusyjne
Archiwum zdjęć
Kontakt
Walory świniarska dziś
Miejsce tragedii z okresu II Wojny Światowej



Poświęcenie odbudowanego pomnika w 1947-48



Aktualny wygląd pomnika


A lotnik wyskoczył na spadochronie wcześniej, cały i zdrowy. Tłum złożony z tysiąca ludzi byłby go na strzępy rozerwał, ale ludzie z biało-czerwonymi opaskami obronili go i odstawili jako jeńca do odpowiedniej placówki wojskowej.[1]
We wtorek, 5 września, szedłem do Nowego Sącza na umówione spotkanie z kolegami. Od rana słychać było nie tylko silne wybuchy artyleryjskie, ale terkotanie broni maszynowej, a nawet pojedyncze strzały karabinowe. Im bliżej byłem miasta, tym bardziej wydawało mi się, że walka toczy się już bezpośrednio o jego posiadanie.[2] Do śródmieścia przedostałem się z wielkim trudem. Samoloty niemieckie latały nad miastem bezkarnie. Umilkła już artyleria przeciwlotnicza. Resztki wojska opuściły miasto udając się w kierunku wschodnim. Jak się dowiedziałem od znajomych sądecczan, oddziały samoobrony udały się w kierunku Krynicy, gdzie mają się przeciwstawić wkraczającym z terenu Słowacji Niemcom. Główne siły niemieckie, pancerne, zmotoryzowane i górskie prące od Nowego Targu są już o kilka kilometrów od Nowego Sącza.[3]
Do miasta przyszła alarmująca wiadomość, że Niemcy po drodze swojego pochodu palą wsie i miasteczka oraz mordują bez pardonu ich mieszkańców. Widać gołym okiem dymy i płonące zabudowania we wsi Swiniarsko.[4] Wszystko to robi wrażenie nie do opisania. Jedni zabierają co mogą i uciekają z miasta, inni twierdzą, że lepiej nie uciekać, bo i tak wszystko już przepadło, a jeszcze inni, że może nie będzie tak źle, skoro miasto będzie otwarte i nie będzie się bronić.
Do sekretariatu ZMW przybyło tylko kilka osób. Postanowiliśmy po przesunięciu się frontu nawiązać niezwłocznie ze sobą kontakt. Pożegnaliśmy się czule i serdecznie.
Następnego dnia Niemcy zajęli Nowy Sącz, a potem dwoma trasami: na Grybów i Gorlice i na Korzenną i Stróże - ruszyli dalej na wschód. Po drodze spalili część dolną wsi Trzycierz i wymordowali jej kilkunastu mieszkańców. Pretekstem do mordu i wzniecenia pożogi, podobnie w Trzycierzu jak w Swiniarsku, było zastrzelenie oficerów niemieckich wkraczających jednostek przez nieznanych sprawców.[5]
Siódmego września cała ziemia sądecka, uchwycona w kleszcze pancerne od strony Słowacji, od zachodu i od wschodu została opanowana przez, okupanta.

Przypisy
Zapis pochodzi z pracy Józefa Olszyńskiego Walka w Beskidzie i na Pogórzu Sądeckim Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza Warszawa 1978. str.16. Spośród wielu innych publikacji, ten jako własny pamiętnikarski, potwierdzony przez źródła niemieckie odpowiada faktom.
1. Atak sił lądowych wyprzedzał zwiad lotniczy , atakując z powietrza uciekające przed zagładą osoby [zeznania świadków]
2. 04.09. 39 r. ostrzał z działa oddziału [wzmocniony baon kpt. E. Dietricha ] pozycji Niemców zapobiegł rozstrzelaniu wieczorem  mieszkańców Jazowska.
3. Feliks Kiryk Dzieje miasta Nowego Sącza TIII str. 265-280 Wydawnictwo Secesja Kraków  1996r.
Świniarsko zostało skazane na zagładę z czego zdawali sobie sprawę jego mieszkańcy. Ewakuowali się w ostatniej niemal chwili do Kurowa, Woli Kurowskiej, Ubiadu, Rdziostowa, itp. Reszta pełnosprawnych mężczyzn schroniła się lesie na Paściej Górze, skąd bezsilnie patrzyli na płonące swoje zabudowania. Pozostali we wsi starcy, kaleki, oraz kobiety z dziećmi, którzy w kilkunastu wypadkach stracili życie, a dzieci nabawiły się kalectwa. [Patrz Lista]W noc pożogi z 5/6 zgromadzone kobiety z dziećmi wyrzucane były kilkakrotnie  z piwnic do tzw. liczenia. Używane były przy tym jako żywe tarcze dla Niemców i zastraszane śmiercią.
21.IX. 1986r. wieś odznaczono Krzyżem Walecznych. Do dziś nie przeproszono mieszkańców oraz zdradzonych żołnierzy z Winnej Góry, za jawną zdradę ówczesnego dowództwa sądeckiego.
 Według  notatnika Leopolda Ziębowicza mieszkańca Świniarska : Ostatni rozkaz telefoniczny trwania na posterunku przy strzelnicy garnizonowej I pułku Strzelców Podhalańskich w Nowym Sączu otrzymali 03. 09.39.r., kiedy pułk opuszczał miasto w nieznanym kierunku. Pozostawieni własnemu losowi 4 dnia wojny, postanowili odszukać pułk co się im nie udało. Tenże Ziębowicz był naocznym świadkiem wypadków w Świniarsku. Mając poczucie patriotyzmu oraz obowiązku walki o wolność, postanowił to czynić za granicami  kraju. W trakcie ucieczki został schwytany i osadzony w areszcie w Nowym Sączu. Przeżył aresztowanie i został zmuszony do wyjazdu na pracę do Niemiec.  Dostał się do obozu w Eger na granicy bawarskiej. Po wojnie pracował i działał politycznie w Belgii.  W międzyczasie w latach 70 ub. stulecia  z pomocą tamtejszej Polonii starał się  upamiętnić te wydarzenia budową nowego pomnika miejsca zbrodni i ofiar Świniarska. Powrócił do kraju i osiadł w Chełmcu w latach 80.
4 Jak podają liczne publikacje, morderstwa i podpaleń dokonał niemiecki oddział Wehrmachtu, II dywizji górskiej pod dowództwem Fernsteina, wchodzący w skład 18 korpusu gen Begera.


Fragment ceramiki niemieckiej [ talerza] z terenu  szkolnego Świniarsko.

Zdecydowane działania Adama Schreinera, patrioty Niemca z Podrzecza w stosunku do katów niemieckich, zahamowały dalsze egzekucje powracających rankiem 06.09. z ucieczki męszczyzn. Śmierć groziła zebranym nad ciałami pomordowanych oraz ratujących resztki dobytku. Oprócz rozstrzelanych, niektóre ciała zdołano pościągać na przyległe do rozwalonego przez Niemców Pomnika Grunwaldu pole. Inne pozostały rozwleczone po wsi i jej polach . Zwłoki częściowo zakopano, przewóz na cmentarz na Helenie przygotowania do pogrzebu, załatwianie formalności, trwały  07.09. pogrzeb odbył się 08. 09.1939r. We wspólnym grobie pochowano 14 osób. Jana Kostrzewę mieszkańca Brzeznej pochowano na cmentarzu  parafialnym w Podegrodziu. Stefania i Zofia Witowskie dzięki staraniom Genowefa Janik posiadają odrębne groby na Helenie. Staraniem nowosądeckiego Oddziału  ZBOW i D u na przełomie lat 70 na tym cmentarzu postawiono obelisk. W latach 90 w Mauzoleum Walki i Męczeństwa Wsi Polskich w Michniowie upamiętniono ofiary wojny drewnianym , a w 2004r. metalowym krzyżem.                                                     
5.Nieliczna grupa pozostałych mieszkańców wobec intensywnego całonocnego ostrzału schroniła się w piwnicach oraz murowanych domach. Pilnowana była przez wyznaczonych żołnierzy niemieckich, dokonujących ze strychów ostrzału przedpola, z rąk których ginęli mieszkańcy. Nieliczne wykluczające się nawzajem zeznania świadków nie są w stanie potwierdzić oraz udowodnić pochodzenia zabójczej kuli do motorowego patrolu niemieckiego, prowokującego z ich strony odwet. Jedynie niemiecki dokument z raportu wojennego, wyjaśniłby wielowątkowe domysły.
W dniach 17-20. 01. 1945r. zacięte walki między radzieckimi oddziałami wyzwoleńczymi z okrążającymi je na lewobrzeżnych przedpolach Nowego Sącza ,w okopach i bunkrach Podrzecza i Swiniarska, 
wojskami niemieckimi spowodowały dalsze straty. W 2005 r. Urząd Gminy w Chełmcu złożył akces przynależności do Społecznej Inicjatywy Wsi Spacyfikowanych z siedzibą w Borowie, do której przystąpiło 800 miejscowosci z naszego rejonu. Celem tej organizacji są  starania o wyegzekwowanie odszkodowań za straty wojenne. Wobec co najmniej obojętnych dotychczasowych poczynań władz państwowych i samorządowych wszystkich szczebli jej działania musimy wspierać.


Działania wojenne.

W przeddzień wybuchu wojny niemieccy dywersanci z V kolumny zniszczyli bombą zegarowa poczekalnię dworca PKP w Tarnowie byli zabici i ranni, oraz wysadzono tory na moście kolejowym w Jamnicy nad rzeką Kamienicą, k/ Nowego Sącza. Przeprowadzono rewizje w Dąbrówce Niemieckiej na przedmieściu Nowego Sącza i znaleziono: broń, amunicję, materiały wybuchowe oraz krótkofalówkę nadawczo-odbiorczą . Przesłuchano ponad 100 osób i kilkanaście zatrzymano, a w Dąbrówce zakwaterowano kompanię 1.Pułku Strzelców podhalańskich /1.PSP/ z Nowego Sącza. Do tropienia dywersantów utworzono harcerski odział pomocniczy służby policyjnej, a obiekty komunikacyjne strzegła uzbrojona Straż obywatelska.
Mobilizacja alarmowa została zarządzona dopiero 28.8.39r. Przeprowadzono ją w koszarach 1.PSP przy ul. Piłsudskiego, Jagiellońskiej i Grodzkiej, organizując trzy nowe bataliony Podhalańskiej Obrony Narodowej: "Nowy Sącz", "Gorlice" i "Limanowa" oraz zwiększając stany batalionów 1.PSP. Rezerwiści przez kilka dni koczowali w ogrodach przyległych do koszar, tworząc barwną mozaikę regionalnych strojów góralskich - było to ostatnie przed wojną "Święto gór".
Wojna rozpoczęła się o świcie 1 września 1939 r. atakiem wojsk słowackich /!/ z Mniszka w dolinie Popradu i wojsk niemieckich ze Spisza w dolinie Dunajca. Słowacy zostali natychmiast wyparci przez placówkę Straży Granicznej, a w dolinie Dunajca Niemcy zajęli nie bronioną Szczawnice. Czorsztyn i Krościenko oraz Nowy Targ z Zakopanem. Polacy zorganizowali obronę na drugim przełomie Dunajca pod Kłodnem, ale niemieckie oddziały górskie z łatwością pokonały przełęcze w Gorcach i w Paśmie Radziejowej i zagrozili obejściem broniącym się kompaniom z batalionów "Limanowa" i "Żytyń" kpt. Romana Wróblewskiego. Jego żołnierze wycofali się więc na trzeci przełom Dunajca po Wietrznicami, gdzie utrzymywali obronę przez następne dwa dni.
Tymczasem Niemcy wdarli się ze słowackiej Orawy do doliny rzek Skawy i Raby, aż po Jordanów i Rabkę. Tam zostali przyhamowani przez 10. Brygadę pancerno-motorową płk. Maczka, która pospieszyła na ratunek 1. Brygadzie Górskiej armii "Kraków".
Dnia 3 września Niemcy rozpoczęli atak w dolinie Popradu, zajmując Muszynę i Krynicę, czym zagrozili polskim pozycjom nad Dunajcem i Popradem. Wówczas gen. Lukoski otrzymał rozkaz od dowódcy armii "Karpaty", aby zagiąć front na linii Popradu i Dunajca w Nowym Sączu. Wykonując ten rozkaz wycofano z Limanowej do Nowego Sącza 2. Batalion 1. PSP mjr Miłka i wycofano do Starego Sącza grupę kpt. Wróblewskiego z pozycji pod Wietrznicami. Decyzja ta otwarła Niemcom dwie drogi: pierwszą wzdłuż zachodniego brzegu Dunajca, przez Łącko - Podegrodzie - Świniarsko wprost na mosty w Nowym Sączu i drugą drogę: z Rabki przez Mszanę Dolną - Kasinę do Limanowej skąd przez Muchówkę - Lipnice Murawaną - Iwkową - Czchów dostali się na wschodni brzeg Dunajca pod Zakliczynem k/Tarnowa, czym zagrozili armii "Kraków". Rajdy te wykonali bez żadnej przeszkody ze stron polskiej, po terenach pozbawionych jakiejkolwiek obrony.
Dnia 5 września 2 batalion mjr Miłek obsadził w Nowym Sączu północną część miasta ze wzgórzem zamkowym i stromą skarpą nad Dunajcem, a południową część miasta, wzdłuż toru kolejowego, obsadził batalion kpt. Dietrich,[z głównym ośrodkiem obrony przejścia od Starego Sącza Winną Górą w Biegonicach oraz pod mostem kolejowym wł.] ale oba bataliony nie nawiązały nawet łączności telefonicznej i nie podlegały jakiemuś wspólnemu dowódcy. Rano 5 września wycofał się w bór przez Dunajec z Rdziostowa do Zabelcza batalion por Wołoszyna, i poszedł do odwodu w Zalubińczu. Do odwodu na Falkowej skierowano także batalion ON "Sambor" z 3. Brygady Górskiej. Wszystkie te jednostki nie posiadały żadnego zgrania operacyjnego, a ich dowódcy działali na własną rękę. Kilkakrotnie zmieniane rozkazy wprowadziły chaos organizacyjny, co stało się jednym z powodów załamania się obrony miasta.
Już przed południem 5 września Niemcy opanowali Stary Sącz, oraz Podegrodzie, z jego wzgórz rozpoczęli artyleryjski ostrzał przedpola m in. Winnej Góry, Podrzecza, Świniarska [Arch. Pań.Kraków I] Rozpoczęli penetrację przepraw przez Dunajec w rejonie Świniarska i Małej Wsi, ale zostali przepędzeni ogniem karabinów maszynowych więc tylko wzmogli ostrzał artyleryjski miasta. W tym czasie w rejonie Krynicy Niemcy zbliżali się już do Przełęczy "Krzyżówki", grożąc obejściem Nowego Sącza od południowego wschodu. W takiej sytuacji, godz. 15.00 płk Stawarz wydał rozkaz wycofania 2. Brygady Górskiej nad rzekę Białą Tarnowską i zajęcie pozycji od Grybowa do Bobowej, ale bataliony broniące Nowego Sącza miały trwać w obronie, osłaniając odskok oddziałów z doliny Popradu.
Mimo wyraźnego rozkazu trwania w obronie batalion mjr Miłka opuścił swoje stanowiska już wieczorem 5 września i to nie niszcząc mostów na Dunajcu i Kamienicy, ani nie powiadamiając kpt. Dietrich o swojej decyzji. [Wojsko w Świniarsku pojawiło się ok. godz.  16, atak poprzedził ostrzał lotniczy, oraz przejazd zwiadu motocyklowego. Po zajęciu pozycji obronnych we wsi do świtu prowadzili działania wyżej opisane. Główne siły piechoty konnicy, zmotoryzowane paląc po drodze zabudowania, przeszły przez Małą Wieś na Nowy Sącz do 6 rano. Ustał ostrzał z Winnej Góry. W Świniarsku pozostała jednostka okupacyjna, wzmocniona posiłkami z Limanowej.] Odszedł przez Korzenną do doliny rzeki Białej Tarnowskiej i obsadził wzgórza nad Wilczyskami w rejonie Bobowej.
Tymczasem Niemcy uchwycili nie uszkodzone mosty i o świcie 6 września zaatakowali od strony rzeki Kamienicy pozycje batalionu kpt. Dietricha i rozproszyli go w walce. Tylko nieliczne grupy zdołały wycofać się wzdłuż linii kolejowej do Grybowa. W obronie miasta nie uczestniczył także batalion ON "Sambor", który z Falkowej i Piątkowej wycofał się do Grybowa bez walki. Ciężką przeprawę miał batalion KOP "Żytyń", który z doliny Popradu wycofywał się górskimi dróżkami przez Żelaźnikową, Zawadę, Kamionkę i Ptaszkową do Grybowa.
W nocy z 5/6 września dowództwo 2. BG wydało w Grybowie rozkazy obsadzenia nowych pozycji nad rzekami: Białą i Ropą, po czym przeniosło swoją siedzibę do Gorlic, Bataliony 1.PSP wzmocnione pułkiem KOP, miały zająć pozycje na wzgórzach prawego brzegu rzeki Białej do Góry Chełm aż po Bobową, natomiast bataliony ON miały zająć stanowiska nad rzeką Ropą w Uściu Gorlickim, w Szymbarku i w Gładyszowie.
W dniu 6 września 39r. 1 batalion 1. PSP opuścił bez walki swoje umocnienia na przełęczy "Krzyżówka" i wycofał się do doliny rzeki Białej.
W tym czasie, 6 września, w kotlinie sądeckiej przeprawiła się przez most na Dunajcu w Kurowie niemiecka jednostka zmotoryzowana i podążyła górskimi drogami do doliny rzeki Białej, gdzie w rejonie Tuchowa zaatakowała wycofującą się 24 DP, którą dwa dni wcześniej gen Fabrycy skierował do obrony dolnego Dunajca i niemal natychmiast wycofał ją z linii obrony, uniemożliwiając odtworzenie linii frontu nad Dunajcem i Nidą.
No i zbliżył się ostatni dzień obrony Ziemi Sądeckiej przez 2. Brygadę Górską "Nowy Sącz". Dnia 7 września Niemcy opanowali Wilczyska w dolinie Białej i rozpoczęli atak na 2. batalion 1. PSP mjr. Milka, broniący drogi na wschód do Łużnej. W walce zginął d-ca batalionu rezerwowego por. Wołoszyn i zanosiło się na porażkę, ale z pomocą pospieszyła kompania por Macha, a po południu dowódca Brygady skierował do Łużnej III batalion 1. PSP mjr Mariana Serafiniuka, co zażegnało kryzys. Niemcy nie posunęli się poza Wilczyska, a zgrupowanie mjr Bolesława Miłka w nocy zajęło nowe pozycje obronne.
Niemcy idący z Krynicy przez przełęcz "Krzyżówki" zajęli Grybów około południa 7 września i natarli na pozycje 1. pułku KOP "Karpaty", na odcinku Grybów - Stróże, gdzie pod wieczór włamali się w polską obronę między Gródkiem a Górą Chełm. W tym czasie 1 batalion 1. PSP ryglował drogę do Gorlic, a pod Wysową wydzielony oddział 1. PSP prowadził utarczki z patrolami wroga. W takiej sytuacji dowódca grupy operacyjnej "Jasło" wydał rozkaz odwrotu 2. Brygady Górskiej z odcinka "Nowy Sącz" do rejonu Biecz - Gorlice - Bednarka - Harklowa, po czym dowództwo 2. BG przeniosło się z Ggorlic do Jasła, a dowództwo grupy operacyjnej - z Jasła do Krosna. Tak zakończył obronę Ziemi Sądeckiej jej 1. Pułk Strzelców Podhalańskich i Podhalańska Brygada Obrony Narodowej. A dalej był już tylko odwrót przez Gorlice, Biecz, Jasło do Krosna gdzie brygada otrzymała rozkaz obrony miasta.
Wieczorem 8 września do Krosna wtargnęła niemiecka jednostka zmotoryzowana i wypłoszyła oddziały 2. BG. W trakcie chaotycznego odwrotu w nocy 7/8 września rozbity został 1. PSP. Resztki rozbitków i batalion ON "Podhale" weszły w skład 3. BG i wycofały się przez Brzozów na Bircze, gdzie znowu kompanie, z 1. PSP poniosły duże straty. Płk Krajewski z częścią swojego pułku przekroczył granicę węgirską na Przełęczy Tatarskiej, w dniach 24 - 27 września 1939r. Nieliczni wrócili w cywilnych ubraniach do swoich domów w Ziemi Sądeckiej, a jeszcze inni długo leczyli swoje rany w szpitalach Lwowa i innych miast Małopolski.
Ocena działań wojennych 2. BG "Nowy Sącz"
2. Brygada Górska dysponowała zaledwie dziewięcioma batalionami piechoty, ze szczątkową artylerią i konnym taborem. Jej przeciwnikiem była cztero pułkowa dywizja niemieckich strzelców górskich wzmocniona pułkiem brygady górskiej, z potężną artylerią, bronią pancerną i lotnictwem. Niemcy posiadali dwukrotną przewagę liczbową i czterokrotną przewagę siły ognia, a zmotoryzowany transport zwiększał ich ruchliwość i operatywność.
Niewykorzystanym atutem dowódców 2.BG była ich znajomość, obronnego z natury, obszaru operacyjnego - zalesionych i niedostępnych pasm górskich: Lubania, Gorców, Radziejowej, Jaworzyny, Magury i to porozdzielanych dużymi przeszkodami wodnymi: Dunajcem, Popradem, Kamienicą Gorczańską i Nawojowską, Białą i Ropą. O klęsce 2. BG w siedmiodniowej obronie Ziemi Sądeckiej zadecydowały:
1. Nieudolne dowodzenia armią "Karpaty" przez jej dowódcę gen. Fabrycego, zwłaszcza przedwczesna decyzja o odwrocie z linii Dunajca na linię Wisłoki, tj. przed nadejściem grupy "Boruta" z armii "Kraków".
2. Zaniechanie obrony linii Popradu i Dunajca oraz przełęczy "Krzyżówki" i wycofanie 2. BG na linię rzeki Białej, co ułatwiło Niemcom opanowanie Tarnowa w dolnym biegu Dunajca.
3. Braki w uzbrojeniu i wyposażeniu batalionów 2. BG zwłaszcza zła organizacja dowodzenia i łączności.
4. Brak wiary w możliwości zwycięstwa i zbyt łatwe rezygnowanie z obrony zajmowanych stanowisk.[ Przy zdecydowanym sprzeciwie zmobilizowanych w Nowym Sączu jednostek w trakcie ich wcześniejszej ewakuowacji.
Przykładem skutecznej obrony były walki KOP "Żytyń" pod Kłodnem i Wietrznicami nad górnym Dunajcem, pod dowództwem kpt. Wróblewskiego.[ W Jazowsku oraz Obidzy doszło do samobójczej ich potyczki oraz zdrady miejscowego leśniczego i dowódcy odcinka [własne]. Przykładem negatywnym był brak operacyjnej organizacji w czasie obrony Nowego Sącza a zwłaszcza w Krośnie gdzie Niemcy rozbili 2. Brygadę Górską "Nowy Sącz".

 [Według www. Man.radom.pl oraz własne >II wojna światowa<.
 Zbigniew Mordarski > 55 Batalion Asystencyjny 156rezerwowy Pułk Piechoty ..<Rocznik Sądecki.  T XXIX 2001r.i inne.]
                                                                                                  
                                                                                             Kazimierz Ruchała.

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: Kazimierz Ruchała